Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #20. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #20. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 stycznia 2019

Parapet

Po świętach nadszedł czas, by zrobić kolejny przegląd lalek (wcale nie pakowałam ich na spotkanie!), wyjąć pudło z ciuchami i przeodziać te, którym było trzeba zmiany. Na pierwszy ogień poszły lalki "świąteczne", te, które pojawiły się u mnie ostatnio. Obie zmieniły swoje żółte sukienki na coś innego - Chandrze przypasowała szara sukienka z tropikalnym wzorem na spódnicy. W sam raz na zimę, aby ogrzać swoje myśli!

Przy okazji chciałam się pochwalić, że w dużej doniczce wyrósł mi imbir i jeszcze nie umarł. Jestem pod wielkim wrażeniem, ponieważ nie mam ręki do roślin, a te nie mają serca i zbyt często u mnie przymierają. Niby w domu było zawsze dużo doniczek i mama poświęcała im sporo uwagi, jednak zwykle była niezadowolona z efektów i średnio się dzieliła wiedzą na ten temat - tak więc jestem świadoma, że roślinę trzeba czasem podlewać i ewentualnie zaplanować ich lokum pod względem dostępnego światła. W zimie, o to trudno, a grzejniki pod parapetami nie ułatwiają sprawy. Ale imbir jest i, choć nie chce rosnąć już w górę, to nadal żyje, więc mu kibicuję!

 To zielone badyle za lalką, to właśnie imbir :D




No, ale, wracając do Chandry, postanowiłam jeszcze pokazać ją w towarzystwie MTM z takim samym moldem. Kiedyś zastanawiałam się nad przeszczepieniem ich między sobą, ale teraz się rozmyśliłam. Czarna MTM robi się coraz trudniej dostępna, a mi się bardzo podobają jej zielone oczy.

Druga lalka chętna do zmiany image'u to świąteczna Carnaval. Jeszcze nie mam na nią pomysłu, dlatego zbyt mocno nie odchodziłam od jej odświętnego wizerunku, tylko pozbyłam się jej sukienko-ceraty. Na pewno będzie miała zdjęte kolczyki i pewnie trochę zmienioną fryzurę. Przy tej wydaje się, że jej spora głowa jest jeszcze większa. Niestety, jej kolor skóry średnio wróży możliwości do przeszczepu,  ale nawet podoba mi się jej obecne ciałko.



Nie pisałam o niej wcześniej, dlatego poświęcę jej teraz trochę słów. Kupiłam ją ze względu na nietypową buzię. Wciąż wersje Barbie AA nie są u nas zbyt częste, a do mold Carnaval darzę bardzo dużą sympatią. Z tych dwóch powodów owa lalka jest dla mnie cenna.
Niestety, po otworzeniu paczki i zobaczeniu lalki na żywo, trochę się rozczarowałam. Projekt został wykonany możliwie tak tanio, jak się dało. Nie chodzi mi o kiepskiej jakości materiały, u mojej lalki nie ma nawet wad w makijażu. Po prostu sam pomysł jest strasznie ubogi, jak na elegancką pannę, która ma dodatkowo uczcić podniosłą atmosferę świąt. Mam wrażenie, że makijaż jest płaski, farba jest bardzo intensywna, a sam rysunek duży i widać piksele w tęczówkach. Ciężko napisać, o co dokładnie mi chodzi, po prostu ta Carnaval jest zwykła i nie robi na mnie takiego wrażenia, jak inne lalki, choćby fashionistas. Zresztą, przy projektach fasiek Mattel jeszcze trochę się stara.

Zamówiłam jeszcze jedną "budżetową playline" i jestem ciekawa, czy też będzie tak zrobiona.

Ej, wiecie co? Ona i tak jest bardzo fajna i przesadzam z biadoleniem :)





 Dopiero porównując ją z inną Carnaval widać różnice w jakości makijażu. Nie chodzi o brak piegów, ale ogólny końcowy efekt. Z drugiej strony,  w moich oczach faśka boho jest fashionistką o najpiękniejszej buzi i trudno jej dorównać.


 I jeszcze raz boho. 
Pozdrowienia!

niedziela, 23 grudnia 2018

Święta tuż tuż

Cześć. U mnie lalki już gotowe na Święta :)
Popakowane w pudła i tylko te, co chciałam mieć na widoku stoją sobie w jakimś ładnym miejscu.
Udało mi się zrobić porządek na szafce i dzięki temu moja diorama już nie musi zajmować połowy stołu (i zasłaniać światła na resztę pokoju). Salonik już wygląda dość elegancko, mimo tego, że ostatnio pełni dla mnie rolę sypialni.

Sama tak średnio jestem gotowa - dopiero dziś zamierzam wytworzyć porcję pierników z topionymi landrynkami jako okna. Całe szczęście, że w tym roku jadę gdzieś indziej, to ominą mnie awantury przedświąteczne z wnętrza kuchni...

Moja diorama jest przystrojona skromnie, ale myślę, że dodając więcej obecnie mogłabym przesadzić. Nie chciałam stawiać dużej choinki ani sobie, ani lalkom, ale można założyć, że owe drzewko by stało po tej stronie pokoju, którego akurat lalkom nie zbudowałam...


Chciałam prosić Was o wyrozumiałość odnośnie jakości moich zdjęć - jest tuż po Przesileniu, ale  jeszcze nie ma dość światła i wiele wyczarować nie mogę. Zdaję sobie sprawę, że są średnio ostre, ale w tym czasie mam więcej spraw na głowie, niż kombinowanie z miliardem lampek :D
Tak więc, rzucam tylko kilka najbardziej znośnych fotek, aby było wiadomo, co tam u mnie.


Honorową rezydentką została Katniss, którą przebrałam w jedwabną sukienkę własnej roboty.


Piesek jest ze Schleich. Nie mogłam się mu oprzeć, chociaż tak na prawdę polowałam na koty z tej firmy... Jeszcze kiedyś u mnie będą.



Jak widać, są dla siebie dobrym towarzystwem.


A na tym zdjęciu widać, jaką to lalkę trzymam zapudełkowaną. Poczekam z otwarciem jej do "po Świętach", aby mie....
(Update) Ha ha! Żartowałam, już nie jest w pudełku! Jako, że otworzyłam kilka innych prezentów, to stwierdziłam, że pannie w czasie świąt też należy się dostęp do powietrza. I tak oto została następną rezydentką dioramy.


Tuż przed otwarciem światecznej, do społeczności Winylowego Orszaku dołączyła Fashionistas o moldzie Kim (zwana również Chandra). Jest to prezent z wymianki na lalkowej grupce i choć posiadam już tę lalką, to strasznie się z niej cieszę. Jest to jedna z piękniejszych modeli z tamtego wypustu i akurat, tak się składa, że moja została u rodziców, a teraz mam taką samą przy sobie :)
O mojej pierwszej Chandrze pisałam tutaj :)








A tutaj moja nowa Chandra w towarzystwie Świątecznej Barbie AA. Jest to przedstawicielka playlinowego odpowiednika serii Holiday Barbie. Różnica polega na tym, że Holiday to lalkie kolekcjonerskie, z ciałkiem model muse, małą głową i długą kiecką. Niestety, nie pamiętam w tej chwili, jak się nazywa seria, z której mam tę lalkę. Zaintrygowała mnie z powodu jednego z moich ulubionych moldów, czyli Carnaval i baaardzo ciemnej skóry. Wykonanie makijażu niestety zostawia trochę do życzenia, ale widocznie Mattel musiał podkreślić, jak bardzo jest to lalka playline.


Kochani! Na tym kończę, ale chciałam Wam życzyć spokojnych i bezpiecznych Świąt. Aby każdy Podróżny dotarł do swojego celu i mógł przebywać wśród bliskich Mu osób. Aby nie było kłótni przed i po wigilijnej kolacji. Aby Wasze żołądki były lekkie, a każde jedzonko łaskawe dla brzuszka. Abyście w tym czasie mogli docenić wartości, jakie posiadacie. Aby każdy był coraz bliżej spełnienia swych marzeń. I żeby lalek było dużo, więcej i najwięcej. Tego życzę Wam ja: Nerka :)

A do Nowego Roku możliwe, że złożę osobne życzenia.

Pozdrawiam!