Mam też wątpliwości...
No spójrzcie na nią... To najpiękniejsza Lagoona ever. Wystarczyło ją rozebrać z tego pstrokatego wdzianka, by dostrzec jej urok.
W dodatku ten błękit - jest go więcej i ma bardziej morsko-zielonkawy odcień.
Makijaż - też jest świetny. O ja nieszczęsna...
Przynajmniej mam dużo fajnych miejsc w ogrodzie.
Za jakie grzechy masz mnie dekapitować?!
No słuchaj... To nie jest tak, że cię nie lubię. Sprawa wyższa. Trafiłaś do złego miejsca, o złym czasie, tutaj twojego ciała potrzebuje ktoś inny, świat jest okrutny i wogle... Valar morgulis...
Chyba muszę jej obiecać, że też dostanie kiedyś ciałko. Obym tylko nie współczuła następnej Lagoonie.
Ta główka, póki co, jest skazana na bezcielność (INKA, CHCEEESZ??)
A tu reszta bezcielnych. Prawdopodobnie czekają na moje ćwiczenia z pędzlem.
Na koniec chciałam się pochwalić. Zdobyłam już wszystkie chorobliwe must-have. Może nie są imponujące, ale to właśnie one spędzały mi sen z powiek w trakcie poszukiwań. Obecnie nic mnie nie goni, by kupować następne Monsterki i Everki. Mój portfel jest teraz taki szczęśliwy, wreszcie mogę się skupić na barbiowatych. :D
Chciałabym również pozdrowić Ninę z Touch od Shadow, od której przyszła do mnie Lagoona, i która ma na sprzedaż (w wyższym, lalkowym celu) dość tanio atrakcyjne monsterki. Polecam i ostrzegam, że jak nikt nie weźmie Catriny, to chyba ja się nad nią zlituję. No, ratujcie MNIE!