Wreszcie się troszkę zmusiłam do szycia lalkowego i coś poprowadziłam do końca. Miałam na przemiał pewną kiczowatą bluzkę, złożoną z kilku ciekawych materiałów. Ale oprócz tego, postanowiłam wykorzystać sam nadruk z flaszką.
Ostatnio sama bardzo lubię ciuchy oversize'owe. No i wreszcie sobie zrobiłam wykrój na leginsy. Co prawda wymagało to pewnych zabaw z kartką, ale wreszcie mam to z głowy.
A tu jest widok na tył. Ze względu na wielkość fragmentu butelki, bluza po prostu nie mogła mieć mniejszego rozmiaru.
Myślę, że komplet idealny na niezobowiązującą popijawę w lesie, tak bardzo popularną wśród młodych ludzi ;) Do kompletu brakuje mi tylko ładnej, miniaturowej flaszki...
A teraz mała aktualizacja. Dawno nie dawałam wieści, jak się miewa moje orczątko. To dlatego, że długo sama nic z nim nie robiłam. Obecnie popchnęłam do przodu kilka różnych rzeczy - położyłam ostateczny kolor skóry, wkleiłam oczy i przymocowałam głowę do ciała. Zostały mi poprawki malunku ust (może też jakiś gloss imitujący zaślinienie), ubranko, włoski i modyfikacja uszu. Darowałam sobie zmienianie moldu dolnej wargi. Nie chciało mi się kupować greenstuffa. Zastanawiam jeszcze się nad rzęsami, ale nie wiem, czego najlepiej użyć...
Zdjęcia z lakierowania ;)
Obecny stan dzicioka. Muszę przyznać, że na żywo nie widać zeza. Oczy się błyszczą, jakby były prawdziwe. Przypominam, że zrobiłam je sama - wpierw ulepiłam z modeliny, później pomalowałam i potraktowałam lakierem do figurek. Owy lakier coś nie chciał schnąć i lepił się przez kilka tygodni, aż dałam sobie spokój i przykryłam go po prostu klejem...
Teraz co chwila dostaję zawału, bo patrzy się na mnie dziecko i potrzebuję chwili czasu, by sobie zdać sprawę z tego, że nie jest prawdziwe. Cały mechanizm trwa około sekundy, ale ciśnienie umie podnieść. Bardziej mnie przeraża wizja, że znajdę u siebie w pokoju jakiegoś niemowlaka, niż to, że może ono być orkiem. Dobrze, że jeszcze nie stoję przed wizją własnego macierzyństwa.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą orcze dziecko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą orcze dziecko. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 25 maja 2015
piątek, 13 lutego 2015
My Lovely Princess
Gdy weszłam do sklepu i ruszyłam w stronę działu z zabawkami, mój wzrok został podłapany przez nieśmiałe spojrzenie dość ciekawej laleczki. Nigdy wcześniej nie widziałam takiej buźki, choć uśmieszek wydawał mi się znajomy. Na pierwszy rzut oka wydawała mi się klonikiem - stała pomiędzy jakimiś Nataliami "made in china" za 5 zł, obok był też sztywny Kevin za 10 i ona... też za 10. W dodatku, opakowanie zawierało bardzo lakoniczne informacje, że "lovely princess" i "you can brush my hair", czy coś takiego... Byłam tak zaintrygowana, że wpierw kupiłam dwie: księżniczkę i pannę młodą. Następnie musiałam w pośpiechu je wydostać, żeby wymacać - nogi nie były patykami! Do tego okazało się, że ciałko nie należy do żadnego znanego mi modelu. Ubranka dość dobrej jakości, rootowanie nie takie złe, włosy u księżniczek długie... więc to nawet nie jest klon.
W notce zamieściłam stare zdjęcia z telefonu, przemieszane z lepszymi z aparatu.
Księżniczka się prezentuje tak i to ze względu na nią zechciałam zakupić trzecią lalkę z tego źródła.
Ciuszki ładniej leżą na mniej płaskich ciałach barbiowych. Summer byłaby niezłą księżniczką...
...
Pozdrawiam!
PS. Dodałam notkę, z nowszym repaintem (zmieniłam oczy i brwi). Jest też tam zdjęcie zaczepu ciałka My Lovely Princess.
W notce zamieściłam stare zdjęcia z telefonu, przemieszane z lepszymi z aparatu.
Włosy panny młodej okazały się porażką. Wyobraźcie sobie sztywne i splątane sprężyny...
Na szczęście były choć trochę podatne na wrzątek i dało się uformować z nich jeden, spójny lok.
Za to sukienka jest całkiem fajna. Ładnie leży na belly buton i, choć trochę sztywna, to starannie uszyta. Ma nawet ukryte, silikonowe ramiączka ;)
Księżniczka się prezentuje tak i to ze względu na nią zechciałam zakupić trzecią lalkę z tego źródła.
Dobra. Tak lepiej widać ;)
Trzecia - różowa.
W moim sklepie trafiłam na dwa wydania, każde z nich miało po dwie "odmiany" oferowanej lalki. Panny młode ze srebrnym lub złotym diademem (i trochę innym krojem sukni),
oraz księżniczki fioletowe albo różowe...
Tak się ma nagie ciałko. W porównaniu do fashionistas (po lewej) i teen skipper (po prawej). Artykulacja jest na poziomie Teen Skipper albo TNT z odchylanymi łapkami (shani). Nogi są z miękkiego winylu, zginalne na jeden klik. Łapki nie mają zawiasów, ale też są miękkie, więc dziecko w trakcie zabawy może je wyginać, jak chce.
Majtki (i wszystko pod nimi) są takie same i z przodu i z tyłu. Ciało nie posiada żadnych sygnatur. Jedynie z tyłu główki jest duże "made in china".
Stopy księżniczek są trochę drobniejsze niż mojej Summer. Mieszczą się w te same buty.
Buciki księżniczki na stopie barbiowej i My Lovely Princess. Barbie mają mocniej wyprofilowane podeszwy, oraz wypuklejszą piętę.
Paluszki są moldowane od góry i od dołu!
Bucik Steffi-Love (oraz inne dla Barbie) całkiem ładnie wchodzi na stopę, ale minimalnie ma za długie obcasy.
Rączki też są dopracowane - mają nawet linie wewnątrz dłoni!
Diadem został przyszyty do główki przezroczystą żyłką. Nie ma problemów z usunięciem jej. W główce zostały zaznaczone dziurki na kolczyki, jednak nie przebijają się one do wewnątrz główki. Mają głębokość na ok 1mm.
Makijaż jest prosty w kolorach. Twórca zastąpił wymyślność konkretnością i postawił na wyrazistą linię rzęs. Samo oko jest duże i wybiega swoim rozmiarem poza obszar zaznaczony na moldzie.
Byłam bardzo ciekawa, czy dopasowanie jego rozmiarów do buzi zmieni sporo w jej aparycji. Albo, czy chociaż trochę odbierze uroku.
Jedyne, co może jej zaszkodzić, to mój niewprawiony pędzel :)
A teraz kilka wskazówek o dobieraniu ubrań. Biodrówki na belly buton nie będą dobre.
Za to sukienki już tak. Wejdą również simbowe kozaczki od My Style.
Jeśli chodzi o diadem, to wydaje mi się lepszy niż dwa od Mattela (różowe).
Zdjęcie już niektórym znane z forum. Musiałam się pochwalić kolekcją diademów.
Mój tytułowy Winylowy Orszak :)
...
A moje orcze dziecko?
Powoli nabiera swoich cech rasowych. Na razie jest w dobrym humorze i radośnie gaworzy growlem, ale za kilka dni będą mu się wyżynać ząbki - dolne kły. Być może oczy zejdą z noworodkowego koloru. Gdy sprawa z oczami będzie skończona, główka wróci do ciałka i zajmę się ubraniem. Przewiduję też jakieś włoski z czesanki. Zez jest widoczny, bo oczy nie są przymocowane i tylko dociskałam je palcami od wewnątrz. Otwór w główce jest mały, przez co mam słaby dostęp, by manewrować nad spojrzeniem. Wszelkie ruchy oczu chyba sobie odpuszczę...Pozdrawiam!
PS. Dodałam notkę, z nowszym repaintem (zmieniłam oczy i brwi). Jest też tam zdjęcie zaczepu ciałka My Lovely Princess.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














