poniedziałek, 14 czerwca 2021

Na szybko

Dzisiaj krótko, bo sesja.

Dżesika Viktoria uznała, że nie będzie pracować nad skłonnościami Hapsa do agresji. Piesek znalazł nowy dom u fashionistek, gdzie jakoś dziwnym trafem nikomu nie odgryza palców. Może to kwestia odpowiedniego podejścia, no nie wiem...

A Dżesika Viktoria zapozowała dzisiaj że swoim mężem Januszem, który postanowił zmierzyć ścianę w salonie, żeby sprawdzić, czy zmieści się tam telewizor.

Niestety musiał wziąć kredyt i dał w zastaw swoje ciałko (ciałko zabrała Naomiaoi i zdążyłam zrobić tylko kilka fotek). Jak coś wpadnie mi w ręce, to pokażę Janusza w nowej odsłonie.

Głowę nosacza ulepiłam na szybko z masy Hey Clay, którą dostałam za zakupy w Netto.

Pozdrawiam! 

niedziela, 9 maja 2021

Nowe wcielenie Geri

 Juhu! Nadal się nie ogarnęłam względem mojej przerwy od pisania, więc moja obecność tu to czysty przypadek.


Geri była niegdyś członkinią słynnego zespołu Spice Girls. Czasy świetności zdecydowanie miała już za sobą i pewnego dnia przybłąkała się do mnie półnaga, rozchwiana i potargana jako dodatek do innego trupka. Nie byłam nią zainteresowana, więc leżała porzucona w więzieniu dla innych mniej chcianych lalek - pudle "nawet sprzedawać byłoby wstyd". W pewnym momencie jednak uznałam, że jej buzia jest nietuzinkowa przez ten szeroki, niemalże groteskowy uśmiech. Tak więc Geri doznała dekapitacji, aby orbitować po moich zapasach już jako sama głowa.

Aż nadszedł dzień, kiedy udało mi się odkopać ciałko artykułowanej Steffi Love. Miałam szczerą nadzieję, że będzie pasować. I pasowało - kolorem. Jednak sam zaczep na głowę był zupełnie inny.

Normalna osoba uznałaby z żalem, że musi  bulić grube hajsy na super luksusowe MTM dla każdego, nawet najbardziej parszywego klonika, ale ja zarzekłam się, że w sprawach mniej wyględnych będę wierna swojej herbowej cebuli i zrobię wszystko, aby głowa Geri jednak znalazła się na tym ciele.

Następnym moim działaniem było zabranie ciała do sali tortur, znanej wśród moich lalek jako sala operacyjna Winylowego Funduszu Zdrowia. Wykwalifikowany personel w postaci mnie chwycił piłkę włosową i odciął kawałek szyi zakończony kulką i czymś dziwnym. Potem było piłowanie, wiercenie, znowu szlifowanie, klejenie, szukanie gwoździ (kiedyś wytłumaczę)… 

Zwykle moje modyfikacje rozkładają się w czasie, ale tym razem zrobiłam wszystko za jednym razem. A głowa pasuje i ma całkiem dobrą mobilność. Nawet lepszą, niż niektóre obecne barbie.




I tak oto Geri stała się u mnie Dżesiką Viktorią, rozsiadła się w na szybko zaaranżowanym salonie i udawała wielką damę.






Towarzyszył jej mały, słodki yoreczek Haps. Dżesika Viktoria z wielką radością okazywała mu swą czułość.




A on to cierpliwie znosił. Do czasu.


  




Teraz zastanawiam się, z czego najlepiej ulepić brakujący kciuk :)


Buziaki!