Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smiley. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smiley. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 czerwca 2019

Przeddzień Dziecka :)




Był piątek. Mój wewnętrzny potworek od dłuższego czasu siedział cicho - chyba już minął ponad miesiąc od ostatnich zakupów lalkowych. W gruncie rzeczy, nawet nie miałam, co kupować, bo najciekawsze już zdobyłam, a pozostałe było nie aż tak potrzebne... No ale dzień świętować trzeba, a skoro tyle dni przetrzymałam, to mogę sobie pozwolić.

Wyprawa po sklepach nie sprawiła, bym odkryła coś nowego, ale przynajmniej udało mi się zdobyć główkę, która wcześniej mnie intrygowała. Była to możliwie najtańsza barbie z serii "stylowa". Tu mogłam nawet uznać, jakby żadnych zakupów nie było, dlatego jej obecność nie wpłynęła nawet na stan mojego sumienia.


A pisałam "głowka", bo tylko ona z tego zestawu jest na zdjęciu. Ciałko było straszne (wszystko sztywne, szyja - twardy kołek, ręce - dwie łopaty. Gdyby było dłuższe, to bym użyła jako stelaż do nasturcji, ale chyba nawet do tego się nie nadaje. Głowę z moldem Kim wcisnęłam na ciało typu Tall, które swoją klocowatością średnio pasuje do orientalnej urody buźki. Jakoś ciężko jest mi sobie wyobrazić bardzo wysokiego Azjatkę, nawet, kiedy patrzę na tę moją lalkę... ;)



Tu zdjęcie z tyłu pudełka, gdyby ktoś bardzo potrzebował sobie na szybko skojarzyć, którą "szykowną" nabyłam.


I rzeczone ciałko, które ląduje do wora innych sztywnych ciałek, czekających na jakieś wzgardzone głowy.



Nie jest to pierwsza moja Kim w jasnym wydaniu. Wcześniej byłam już w posiadaniu fashionistki o tej buźce. Malunek ma taki sam, może ciut lepiej wykonany. Największa różnicę widać na włosach, które mają większe zróżnicowanie kolorystyczne, oraz są po prostu wyższej jakości.


Sukienką szykownej obdzeliłam drugi mój nabytek, czyli Mtm z buźką Smiley. Uznałam, że jeśli główka mi nie przypasuje, to na pewno ciałko się kiedyś przyda. Buźka nie jest zła, ale na pewno nie zostanie w tej formie. Smiley jest jednym z tych moldów, za którymi bardziej przepadam, ich wesoły uśmiech odbieram jako bardzo sympatyczny i jakoś zawsze mimowolnie też się do nich uśmiecham. Pewnie rozpuszczę jej włosy i dorutuję przedzałek.




Niestety, jak się przyjrzę nadrukowi, to bardzo dobrze widać kropeczki. Chyba zostaje nie patrzeć nawet na lalki, które się kupuje dla urody. Co za absurdalna myśl...


Rysunek oka został zaczerpnięty od pierwszej fashionistki z ciałkiem Tal. Został tylko zmieniony kolor oczu. Strasznie podoba mi się ich kształt i bardzo subtelne, zaokrąglone brwi. Dodają tej buźce  dużo szlachetności.



Niestety, syndrom sztywnej szyi powoli dotyka już nawet ciałka Made To Move. Lalka może obracać głową na boki, ale, kiedy patrzy na wprost to nie może tej głowy sobie pochylić. Niby głowa jest prosto, ale ma się wrażenie, jakby zadzierała brodę do góry. Jest to dla mnie spory dyskomfort, zwłaszcza przy robieniu zdjęć, bo moim zdaniem, lalki najlepiej wychodzą, kiedy fotografuje się im buźki lekko z góry. Trzeba bawić się odkręcaniem głowy w bok, co wymusza zupełnie inną pozycję i rezygnację z pewnych koncepcji zdjęcia.



Pozostałe mankamenty są już zupełnie jakościowe i po prostu miałam pecha. Łączniki stawów (łokcie i kolana) są odlane z materiału, który miał więcej barwnika, przez co różnią się odcieniem od reszty ciała. Są ciemniejsze, ale znacznie lepiej to widać na żywo.





Następne, co mnie trafiło, to wypadające ramię. wysuwa się po kilku ruchach (ale nie odpada) i wyraźnie widać, że jedna ręka jest wtedy dłuższa od drugiej. Trzeba wciskać na siłę, pomaga przy kilku następnych pozach.


No, ale do tego ostatniego, to już trzeba mieć zdecydowanie pecha! Dwie prawe stopy (och, szkoda, że oddałam ciałko Cat Burglar, która miała chyba dwie lewe!). Przynajmniej dziewczyna ma zagwarantowane, że nie będzie źle wstawać z łóżka. Oprócz tego będzie bardzo praworządna w swoich prawicowych poglądach i będzie też wielką zwolenniczką prawostronnego ruchu drogowego.

Już sobie wymyśliłam historię, jak to w dzieciństwie rodzice szukali dla niej pomocy i oddali do czarodzieja. Ten pracował nad rozwiązaniem, aż w końcu odkrył, że dziewczyna z dwoma prawymi stopami to wielki potencjał dla praktyki magicznej. Tylko ona będzie w stanie wykonywać zupełnie niepowtarzalne rytuały i w celu badania tego nowego kierunku magii... Czarownik przyuczył ją do zawodu. Co prawda musiał też przekonać wszystkich, że najlepsze gesty się wykonuje stopami, ale to już inna sprawa...

Ja tu śmichu-chichu, ale Mattel, heloł! Gdzie Twoja kontrola jakości? Co się tam dzieje na produkcji?
Pomyślcie o majfriendach z aliexpress, którzy nic nie mogą szmuglować do swoich aukcji, bo nagle Mattel nie ma odpadów produkcyjnych! Wszystko przechodzi do sprzedaży! To dyskryminacja, dajcie Chińczykom żyć! A mi dajcie normalny produkt, skoro normalnie za niego płacę. Jak będę chciała badziew to wtedy go zamówię na alie.

Kurtyna.

wtorek, 6 września 2016

Dawno mnie tu nie było

I przez jakiś czas dalej nie będzie :(
Chwilowo nie mam warunków, by dodawać wpisy tak regularnie, jak robiłam to przed lipcem. I nawet wakacje nie mają na to wpływu.

Aparatu dalej nie mam, internet szlak trafił - i to dosłownie, uderzenie pioruna spaliło nam router, przy okazji drukarkę i zasilacz od laptopa. Na nowy nie ma nadziei, bo czekamy na zakończenie umowy. Termin ponoć już minął, ale tam, w jakimś biurze się nie śpieszą...

Szkoda. Brakuje mi tych spontanicznych wypadów w teren, albo chociaż na podwórko, by móc porobić  zdjęcia. Brakuje mi też kontaktu z Wami, zawsze mnie podnosiły na duchu. Przynajmniej lalki jakieś przybywają.

Wciąż zaglądam na inne blogi i bardzo raduje mnie, co mogę tam zobaczyć. Tylko jestem mniej aktywna.

Z lalek pokazuję dziś znowu moją Nikki Fashionistas. To jedyna lalka, której nie potrafię przebrać i nawet nie chcę tego robić. najbardziej podoba mi się w obecnym outficie. To taki mały ewenement, bo przecież nie lubię tego moldu, ale ona jest po prostu śliczna.













 W międzyczasie, do sesji wkradła się Smiley.












No, to tyle na dziś. Pozdrawiam :)

sobota, 4 czerwca 2016

Aktualizacja o dwie Barbiatki więcej ;)

Miałam męczący tydzień i ogólny brak czasu. Ewentualnie, czas, którym dysponowałam, ze względu na okoliczności, byłam zmuszona zmarnować. Tak to jest, jak się zepsuje samochód i się utkwi w jednym miejscu. Tak też jest, jak trzeba gdzieś niespodziewanie jechać, ma się gości, albo próbuje łapać zbiegłą i zdziczałą mysz. A kiedy już było po wszystkim, by oddać się swojemu ulubionemu zajęciu, sięgnęłam po lalki. Poczułam się senna. "Pomacam sobie Monsterki w łóżku" - pomyślałam i tam się przeniosłam. Pewnie wiecie, co to za uczucie, kiedy się nie pomacało, bo się usnęło... :)

A teraz jest już późnonoc, kilka spraw czeka na domknięcie (rodzice już śpią, a miałam ich pytać o pożyczenie samochodu na następny dzień!). Jutro pracuję. Więc też nie pomacam...

No, ale z Monsterkami wrócę tu później. Wciąż się czaję na kilka faśkowych lal, ciemnoskórą MTM... Jednak w moim markecie chyba dawno nie widzieli dostawy, a na Dzień Dziecka uraczyli mnie tylko promocją na sztywniaczkę.

Pozostaje tylko się cieszyć tym, co już zdążyłam upolować (i przehybrydzić :D)



 Jako pierwsze, moim łupem padły Fashionistas Smiley, oraz druga MtM Neko. Smiley oczarowała mnie buzią, jednak nawet nie musiałam mieć jej ciałka Tall jeszcze w rękach, żeby wiedzieć, że będę chciała ją przesadzić. Obecnie, jako drobniejsza i artykułowana lalka, znacznie bardziej mi odpowiada, jest jedną z ulubionych i w związku z tym lekko się prztyka z zazdrosną Joyce. ;)

Samo ciałko Tall nie wiem, gdzie upchnęłam, więc nie zamieszczę żadnego porównawczego zdjęcia. To nie jego wzrost mi nie pasował (nawet fajnie, że jest wysokie!), tylko estetyka figury, a dokładniej, brak talii. Ciekawe, czy mogę je dorzeźbić frezarką, czy jednak dokopałabym się do tego cudownego, pustego wnętrza? :D











Strasznie mi się ona podoba. Ma delikatną buzię, sympatyczny uśmiech i migdałowe oczęta, nadające jej wrażenie egzotyczności. W dodatku bransoletki, które jej dałam i srebrna obręcz z dekoltu sukienki, świetnie to podkreśliły.

Drugą zdobyczą jest tym razem włascicielka ciałka Petite. Dla odmiany, nie przekładałam jej główki i nawet jeszcze nie zdecydowałam się rozebrać, więc wciąż nie widziałam, jak prezentuje się bez ubrań. Znaczy, nie pomacałam. Do tej pory, jedyną właścicielką moldu Skipper była u mnie L.A Girl.



Ze Skipperki też jestem bardzo zadowolona. Zresztą, nie ma, co się dziwić, cieszę się z niskich ciałek, bo sama jestem niższa :)