Śpieszyłam się, bo w ciągu działalności mojego bloga nie zdążyłam obfocić mojej scenki, a bardzo mi zależało na tym, by trafiła do siostry właśnie w dzień dziecka. Zdjęcia po prostu miały posłużyć za pamiątkę. Troszkę szkoda, lalka jest fotogeniczna i dałaby duże pole do popisu przy każdej sesji... Ale nie miałam dziś szans na wyjście w plener. W domu warunków też nie było. No, więc...
Do ofiarowania jej siostrze przyczajałam się długo. Przez większość czasu miotały mną albo skrajny egoizm, albo skrajny altruizm. Dziś niebezpiecznie skłaniam się ku temu drugiemu i powiem więcej - uśmiech dziecka jest wart oddania wielu lalek na skołtunienie.
A tutaj Scenka ze swoją młodszą siostrą - jeszcze ją pokażę. Pozdrawiam ;)