sobota, 23 maja 2015

Za dużo hobby. Bolesne zderzenie dwóch światów.

Szczurza tragedia.

A to z punktu widzenia lalkarstwa. Bo szczury nie ucierpiały - miały tylko dobrą zabawę. Pewnie już się domyślacie...


 Mój wzrok przykuła biała wata, która zwisała między klatkami. Zdziwiło mnie to, bo przecież w tamtym miejscu nie kładłam żadnych szmatek, więc moje łajzy niby nie miały się czego złapać. Ale zapomniałam, że głowy zostawiłam w wiaderku, a kiedy był czas wybiegu któraś z ogoniastych musiała je przewrócić.
A potem zamknęłam baby w klatce, one, gdy się nudzą, to wyciągają łapki między prętami i chwytają się wszystkiego, czego dosięgną. Później próbują to wciągnąć do środka. Niekoniecznie w całości...


Ofiarą padły dwie kloniaste główki. Dostałam je dawno temu od koleżanki, chciałam się nad nimi poznęcać w próbach repainterskich. Ja miałam je zniszczyć. JA! :<


Jedno muszę przyznać. Moje szczury mają nawet styl. Usunęły tę brzydszą część twarzy. Z samym okiem klon wygląda nawet jakby był Superstarem (a był tylko bardzo zdeformowaną karykaturą).

A wiecie, co jest najlepsze? W ciągu dnia widziałam, że Dańka coś ostro pracuje w tamtej części klatki. Tylko strasznie nie chciało mi się sprawdzić. Oglądanie gameplay\ów Wiedzmina 3 było dla mnie ważniejsze. No i mam nauczkę ;) Nie mogę się na baby gniewać. To była moja pomyłka. Po prostu się cieszę, że nie miały dostępu do prawdziwych skarbów...

To jest Dańka*. Wygląda na zadowoloną.

Białą główkę zostawiłam. Może, jak będą nad nią pracowały w nocy, to dadzą się wyspać. Muszę jutro wstać o szóstej.


*Imię jest inspirowane pieśniami ludowymi, które w refrenie mają słynne "oj dana, oj dana".

7 komentarzy:

  1. Uff, dobrze, że to tylko klony... Oczami wyobraźni widziałam zmasakrowane monsterki, everki, vintage i gold label :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych dwóch ostatnich nawet nie mam w swoich skromnościach. Po zjedzeniu stopy Sindy od Hasbro nauczyłam się chować pełne lalki przed moimi pociechami....

      Usuń
    2. Gdybym miała w domu jakiekolwiek zwierzaki, to chyba trzymałabym lalki w zamkniętej szafie ;-) Ze szczurkami miałam tylko raz do czynienia, koleżanka miała dwa i zawsze myślałam, że nigdy żadnego nie wezmę do rąk... Ale są sympatyczne i chyba nie mogłabym się na nie gniewać za taki wybryk :-)

      Usuń
  2. Dańka zadowolona - dlaczego mnie to nie dziwi?

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, że to nie była bardziej bolesna lekcja pt "Co może zjeść szczur":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczury nie jedzą tworzyw sztucznych, tylko robią konfetti. Jak to przystało na porządne niszczarki biologiczne ;)

      Usuń
    2. "Niszczarki biologiczne" to dobre określenie. Nie wiem, czy oglądałabym w spokoju ducha gameplaye z Wiedźmina, wiedząc, że królik siostry może mieć coś [mojego] w zasięgu zęba - zmieliła już ręczniki, nieopatrznie pozostawione ubrania, plastikowe pojemniki, a największą frajdę ma przy rozwijaniu (no i mieleniu) papieru toaletowego.

      Chyba każdy gryzoń to taka koza, tylko mniejsza, ładniejsza i nie bodzie...

      Usuń