poniedziałek, 2 lutego 2015

Krótko o krześle - Metamorfoza.

Krzesło to stan umysłu. Przynajmniej dzisiaj i przynajmniej dla mnie. Myślę o krzesłach, rozmawiam o krzesłach i robię krzesła :). Za kilka dni pewnie wyjawię, o co właściwie chodzi. Jedyne, z czym może konkurować, to drzwi.
 Na szczęście, z drzwi już "wyrosłam"... ;)

Na moją obsesję załapał się również znaleźny w piwnicy mebelek. Jest to krzesełko Glorii, prawdopodobnie z zestawu z jadalnią. Kiedyś siostra dostała trochę zabawek od mojej koleżanki (oczywiście tego też nie doceniła). Mebelek stracił siedzenie, a później zainteresowanie. Wyglądał, jak powyżej ;)

Akurat miałam na zbyciu poduszeczkę, która mi nie pasowała do innego projektu, więc postanowiłam przymierzyć.


No... Prawie dobrze. Ale lepiej, żeby już jakoś działało, niż miało pełnić funkcję sedesu. Pozostaje popracować nad estetyką.

Użyłam trzech farb akrylowych (w tym dwie z Lidla). Miałam ostrzec przed kryptoreklamą, ale jeśli napiszę, że kiepsko kryją plastik, to chyba już nie jest reklamą...
Musiałam przez to dać dwie warstwy -.-
A tutaj już po malowaniu.

Tak wygląda po przyszyciu poduszki.
A tak z modelką.

No to było szybko i krótko - zamiast opublikować już gotowe i czekające notki, musiałam stworzyć to. Na koniec chcę pozdrowić moje dumne aż dwie czytelniczki. Jesteście świetne, tak trzymać, nie poddawać się :D