piątek, 11 stycznia 2019

Daya w styczniowej prozie

Cześć. Na dzisiaj mam trochę więcej zdjęć.
Pora przejściowa jest dla mnie dość łaskawa, jeśli chodzi o dostęp światła. Jako, że mam okna tylko od zachodniej strony, to nigdy nie będzie z tym idealnie, ale staram się tym za bardzo nie martwić.

Co poza tym? Samo życie. Lalki przyjeżdżają, chociaż miałam trochę z nimi przystopować, to wciąż pojawia się model, który "muszę już mieć". Tym bardziej, że później pewnie nie będzie. A ciężko oszacować, których Barbie zabraknie w sklepie szybciej...

Ostatnio odkryłam, że na przykład mtm piłkarki z moldem Kassandra już nie ma dostępnej. A szkoda, bo ochotniczek na przeszczep ciałka w takim kolorze Mattel serwuje wciąż dużo. Tak więc, jadę na ostatkach i stwierdziłam, że Blorange (nazywana często J.Lo) nie satysfakcjonuje mnie aż tak i poświęciłam ją dla innej fashionistki - Dayi.


 Daya jest jednym z nowych moldów, za którym szaleję. Pojawił się już w kilku odsłonach, ale jedna wersja, na którą nie mogę trafić w sklepach (nr 87). Pisałam już o tej swojej tęsknocie i chyba faktycznie nie wytrzymam i ją zamówię z zagranicy...












Nie jest to jedyna panienka o tym pyszczku, którą upolowałam. Jak wiecie, lubię skrajności w odsłonach między przedstawicielkami tego samego moldu. Gdy zobaczyłam zdjęcie promocyjne w sieci, już doskonale wiedziałam, na co polować.



 Zdjęcie promocyjne
 


Jest to przedstawicielka taniej linii playline You Can Be Anything. Nigdy wcześniej nie celowałam w przedstawicielki tego pokroju. Przede wszystkim interesowały mnie lalki z linii poświęconych modzie, ponieważ tam mogłam trafić albo na bardzo ładne buzie, albo fajne ciuchy.



 Z cichej przewrotności przebrałam ją w ubranko od Dayi prezentowanej wcześniej. :)



Bardzo się cieszę, że do mnie przyjechała i nawet nie posiada wad w makijażu, o których pisałam niedawno przy Carnaval świątecznej. Z główki jestem bardzo zadowolona i mam w planach zrobić przeszczep. Jak się uda, to poświęcę jej jeszcze czas.




A na koniec obie lalki razem. Pozdrawiam!

6 komentarzy:

  1. Też miałam przystosować, aż się boję siebie samej, ale co rusz jakaś okazja. Niby już się opatrzyły, a tu zawsze pojawi się jakiś fajny buziol albo mtmka na przeszczep ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Udane zakupy 😍 ja też ostatnio często robię parapetowe sesje 😉

    OdpowiedzUsuń
  3. Panny śliczne, a sesja parapetów bardzo udana.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Daya sama niczym sarenka
    piękna jak marzenie ♥
    dobrze, że moje pannice
    nie widzą TAKIEJ sukienusi...

    fajnie dziewczętom razem ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ one cudne! Ogromnie mi się podobają włosy tej długości! Są normalnie szałowe!
    Za to blondyneczka ma delikatną, uroczą buzię! Super zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń