czwartek, 9 kwietnia 2015

Kupiłam klonika!

Jestem gotowa na potępienie. Przyjęłam pod dach kawałek toksycznego plastiku z kawałkiem toksycznej gumy, pewnie jeszcze pomalowany radioaktywnymi farbami (czy będę miała lepszy internet?). Bez lalek to jak na wygnaniu. Jestem uzależniona!

No dobra, może nie. Ale oryginału nie mam w planach a główka była dla mnie bardzo interesująca, chociaż w obecnym stanie jest delikatnie mówiąc charakterna.

Oto Zerina, chińskie dziecko z probówki, czyli po prostu klon...

Zerina ma wyjątkowo równo wtopiony makijaż. Nie stać jej było na opaskę. Niebieski to bardzo drogi barwnik, ale chyba taniej, by wyszło raz ufarbować materiał, zamiast codziennego malowania sobie czoła...

A mimo to na jej twarzy wciąż gości uśmiech. Nie. Grymas. Jej cała buźka jest dziś bardziej groteskowa, choć czasem prześwituje przez nią jakieś piękno. Największym winowajcą dla takiego wyrazu jest malunek brwi - są one cieniutkie i mocno zadarte do góry.

Ciekawe, o czym można myśleć z taką miną...

Rude włosy zaskoczyły mnie swoją gęstością. Cztery rzędy rootu to całkiem sporo, jak na klona.

Ahoj, trawniku! Czy już pora na przygodę?

Oto wynurzam się dla Ciebie z toni doniczkowych kwiatów.

Co do ciałka, Chińczycy znowu wzięli przykład z Mattela - zrezygnowali z ruchomych kotwic przy mocowaniu główki. Teraz można nią obracać tylko na boki, nie ma triumfującego spoglądania z góry, ani foszenia twarzą. Sukienki komentować nie muszę. Ale zaskoczyło mnie to, że znalazłam w pudełku wróżkowe skrzydła. Na tej samej półce sklepowej były jeszcze inne wróżki, wydaje mi się, że rozpoznałam dzwoneczka i resztę jej towarzystwa. Nie przyjrzałam się, czy miały wspólny mold. Co ciekawsze, znalazły się wśród nich również Anna i Elsa...

Pierwsze, co zrobię, jak wrócę do domu to zmyję te okropne brwi. Potem "opaskę". A następnie będę robić długie okłady z masła, bo jak znam klony, to ta niebieska farba już dawno się wgryzła Zerinie w czoło. A póki nie znajdę dla niej ładnego ciałka (EAH to marzenie, ale do rozważenia) to chociaż dam jej inne kloniaste, ale z kotwicą.


A tak wygląda oryginalna Zarina od DS.
Limitowana

Regularna. Takie trochę Meridy. Źródełko.

 
I bajkowy pierwowzór.



9 komentarzy:

  1. Całkiem, całkiem sympatyczne z niej dziewucha :)))
    Daj jej też niebieską opaskę i będzie ok :D
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się ten zadziorny pyszczek :) Czy to wersja klonikowa z cieniutkimi nóżkami ??

    OdpowiedzUsuń
  3. przymierzałam się do tego pysiałka -
    klonik to tańsza opcja ciekawego a
    niezobowiązującego - ciałko od EAH
    byłoby świetne!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta oryginalna jest cudowna :*** Piękna piratka ;)
    zapraszam na nowy post plenerkowy :)
    http://magicznyswiatkatherine.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. No popacz, niby klonik, ale bliżej mu do bajkowego pierwowzoru, niż tak szumnie zwanym "oryginałom" - i kolor włosów się prawie zgadza, i ich bujność, i ilość tapety na pysku... :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Hehe, knująca! Tak się patrzy, jakby miała w głowie chęć przejęcia władzy nad swiatem :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Na dollsforum sprzedają tanio lalki EAH- Cupid (chyba pasuje kolorem) i Cerise, może jeszcze są do wzięcia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, nawet dzisiaj przebrnęłam przez tamten temat, ale coś mi między uszkami nie zaskoczyło. Dopiero potem zrobiłam przymiarkę (o czym dałam notkę) i stwierdziłam, że pora zacząć szukać ;)

      Usuń